O autorze
Poza byciem mamą jestem HRowcem – wspieram firmy w realizacji działań dla pracowników (ocena, motywacja, zaangażowanie, rekrutacja, szkolenia itd.) A jako, że kobieta HRowiec często nazywana jest HRabiną, taka nazwa pojawiła się na moim maminowym blogu, stąd też powstała HRabina-Mamina. Połączenie tych dwóch słów wydawało mi się oddawać wszystko, co dla mnie ważne – dwie najważniejsze życiowe role – zawodową i typowo rodzinną. Jestem psychologiem, HRowcem i jestem mamą sześcioletniego Kuby. Wychowanie dziecka jest niesamowitym wyzwaniem, ale też piękną przygodą. Jest możliwością kształtowania podejścia do świata w sposób, który uważamy za najlepszy dla naszych dzieci. Jest to niezwykła odpowiedzialność, ale też ogromna radość z każdego dnia, każdego podjętego wyzwania, z każdego uśmiechu i wspólnej przygody.

Nie tak Cię wychowałam!

www.gratisography.com
Pamiętacie te stwierdzenie z dzieciństwa? A może zdarza się Wam tak mówić do Waszego dziecka? To, jakie nasze dziecko jest, jak się zachowuje, nie bierze się znikąd. Nasze córki, nasi synowie zachowują się tak, a nie inaczej, bo właśnie tak ich wychowujemy.

‘Nie tak Cię wychowałam’ jest jednym z rodzicielskich stwierdzeń, które bardzo mnie drażni, które mówimy już do kilkuletnich dzieci, a później także do nastolatków. Czemu ma one służyć? Zakładam, że pokazaniu dziecku, że nie akceptujemy jego zachowania, że postępuje niewłaściwie i że chcielibyśmy, aby zachowywało się inaczej.

Część zachowań naszych dzieci powoduje, że chcemy dać im przekaz takiej właśnie treści, ale wybieranie do tego stwierdzenia ‘nie tak Cię wychowałam’ jest kompletnie nieadekwatne. Jeśli moje dziecko postępuje w taki, a nie inny sposób, to właśnie dlatego, ze tak je wychowuję. Właśnie dlatego, że przekazuję mu określone wzorce zachowań.

Być może nieumiejętnie, niewystarczająco wzmacniałam i wzmacniam pozytywne zachowania. Być może zamiast wygaszać zachowania niepożądane, powodowałam, że rosły one w siłę. Być może moje słowa nie szły w parze z moimi czynami i postawą – coś innego komunikowałam, coś innego realizowałam. Być może nie poświęcałam mojemu dziecku wystarczającej ilości czasu, a może wręcz przeciwnie – zrezygnowałam z siebie i osaczyłam własne dziecko. Być może zbagatelizowałam kilka spraw, pozornie nieistotnych, a jakże ważnych dla mojego syna/ córki. Być może nie tak chciałam wychować swoje dziecko, ale sekwencja działań, które podejmowałam, potoki słów, które padały, konsekwentne powielanie tych samych schematów, spowodowało, że tak właśnie wychowałam młodego człowieka.


Nie twierdzę, że jedna zła decyzja, jedno słowo, czy jednorazowy brak konsekwencji zaprzepaszcza naszą szansę na wychowanie dziecka zgodnie z tym, jak chcielibyśmy je ukształtować. To byłoby absurdalne i nierealne. Uważam jednak, że zbyt często jesteśmy ślepi na siebie samych.

Powielamy błędy naszych dziadków, rodziców i tak samo bezrefleksyjnie powtarzamy ‘nie tak Cię wychowałam’, kiedy coś idzie nie po naszej myśli. Rozumiem to, naturalnym jest szukanie winy w czynnikach zewnętrznych. Jeśli coś idzie nie tak, powodem naszej porażki nie są czynniki wewnętrzne, winne są okoliczności i rzeczy, które dzieją się wokół nas, a na które nie mamy wpływu. To zupełnie naturalny mechanizm dogłębnie opisany w psychologii, ale nie powinno to usprawiedliwiać naszych słów.

Kiedy słyszę ‘nie tak Cię wychowałam’ na ulicy, w sklepie, wypowiadane przez rodziców do swoich dzieci, pęka mi serce. Budzi się we mnie chęć potrząśnięcia tym rodzicem i uświadomienia mu co robi. Jak bardzo rani to jego dziecko i jak bardzo te słowa są pozbawione sensu. Dla naszego dziecka komunikat tej treści znaczy jedno – rozczarowałem moich rodziców, jestem beznadziejny. Małe dziecko nie jest wstanie przepracować tego komunikatu tak, aby wypracować rozwiązanie, które spowoduje, że następnym razem mama go pochwali. Ten komunikat powoduje, że dziecko powtórzy swoje zachowania jeszcze wiele razy, bo właśnie wzmocniliśmy jego negatywne działania.

Co więc robić? Jeśli widzimy zachowania, które nas rozczarowują, zastanówmy się dlaczego oceniamy je negatywnie, jak chcielibyśmy, aby nasze dziecko zachowało się w podobnej sytuacji i opracujmy plan działania. Nie powtarzajmy tego bezskutecznego stwierdzenia.

Zamiast tego powiedzmy dziecku, że sposób, w jaki się teraz zachowało jest niewłaściwy, wyjaśnijmy dlaczego, zapytajmy czy to rozumie oraz zastanówmy się wspólnie jak można byłoby zachować się w takiej sytuacji następnym razem. A kiedy przyjdzie ten następny raz i dziecko zachowa się tak jak ustaliliśmy, pochwalmy je z całych sił, wzmocnijmy to! Nie roztrząsajmy tego, co było złe, podkreślmy właściwy sposób zachowania, wtedy się utrwali. Sposób bardzo prosty, ale wymagający od nas rodziców refleksji, samoświadomości i chęci poświęcenia uwagi dziecku. Łatwiej i szybciej jest odburknąć jakiś powtarzany przez pokolenia frazes, niż pracować długofalowo nad rozwojem dziecka.

Łatwiej, nie znaczy jednak lepiej, dlatego też proszę nas mamy i tatusiowie, spójrzmy na siebie z choć odrobiną refleksji i potrząśnijmy sami sobą, zanim zrobią to nasze dzieci, bo wtedy dużo trudniej będzie nam uratować naszą relację… Życzę nam abyśmy mogli powiedzieć za kilka czy kilkanaście lat do naszego dziecka ‘Jesteś szczęśliwym człowiekiem, cieszę się, że tak Cię wychowałam’.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...